NIEDZIELA
Niesamowitym wręcz
zainteresowaniem cieszyło się „Wielkie Bajkowisko” adresowane do
najmłodszych uczestników festiwalu, prezentowane na scenie plenerowej
przez Teatr „Smołka” ze Szczecina. Impreza przerodziła się w festyn
rodzinny. Były piosenki, zabawy, quizy i konkursy.
Nieco inny, artystyczny wymiar miało
spotkanie z malarzami IV Międzynarodowego Pleneru Malarskiego
(stanowiącego integralną część całego festiwalu) w Nowogardzkim Domu
Kultury. W spotkaniu, któremu towarzyszyła wystawa Floriana Kohuta,
uczestniczyli m.in.: Krzysztof Skarbek, Piotr Błażejewski, Igor Marcin
Wójcik, Ryszard Rolka i Jan Michał Szewczyk. Otwierając spotkanie komisarz
pleneru Halina Pokorska dodała, że zapraszając artystów na tegoroczny, jak
i poprzednie plenery, kierowała się różnorodnością osobowości artystów.
Wiele o swojej twórczości
powiedział Jan Szewczyk. Jego zdaniem, początek drogi artysty zaczyna się
właściwie dopiero po studiach. W jego przypadku była to podróż do
Australii, gdzie odkrył inny, niż europejski koloryt. Wówczas wybrał
własną formę twórczości – totem.
Komisarz pleneru
stwierdziła, że po studiach artysta spędza lata pracy w swojej pracowni i
dopiero po kilkunastu latach prezentuje w pełni swoją twórczość na
wystawach autorskich. Jako przykład podała, świetnego, jej zdaniem,
plakacistę, Leszka Żebrowskiego, który jest jednocześnie niezwykle
skromnym człowiekiem.
Zdaniem Piotra
Błażejewskiego plenery malarskie są kształcące: – My się tutaj bardzo
dużo uczymy, dużo rozmawiamy, podpatrujemy, kto jak pracuje. Tego na co
dzień nie mamy. Na co dzień jesteśmy zamknięci w pracowniach.
Dalsza dyskusja
dotyczyła sztuki, jako nowego języka komunikacji międzyludzkiej, rozwoju
malarstwa i integracji z innymi dziedzinami sztuki oraz konfrontacji
sztuki z rynkiem.
Po spotkaniu z artystami
mogliśmy zobaczyć kolejny film Janusza Morgensterna „Trzeba zabić tę
miłość”. Następnie na scenie plenerowej wystąpił szczeciński zespół „Just
Big Band”. W 18-osobowym składzie zespołu widoczny był nowogardzianin
Szymon Porowski – wokalista, jednocześnie grający na trąbce.
Wieczorem dużą dozą radości
uraczył nas wrocławski Teatr na Bruku wystawiając na placu Wolności
spektakl „Charlie pomywaczem”. Mimo niezbyt sprzyjającej pogody zebrała
się niemała publiczność.
Jako ostatni tego wieczoru
wyświetlono kandydujący do nagrody festiwalowej film p.t. „Tańcząc w
ciemnościach” w reżyserii Larsa von Triera.
PONIEDZIAŁEK
Poniedziałek był
typowo filmowym dniem. W ciągu jednego popołudnia i wieczora zobaczyliśmy:
„Buena Vista Social Club” - Wima Wendersa, „Jovitę” – Janusza Morgensterna
oraz gangsterski „Sexy Beast” – Raya Winstone’a. Między filmami pokazał
się ponownie Teatr na Bruku tym razem wystawiając na placu spektakl
zatytułowany „Fotograf”. W trakcie spektaklu sączył drobny deszcz, co
jednak nie odstraszyło zainteresowanych tą formą twórczości.
WTOREK
W trakcie V
Międzynarodowego Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa organizatorzy
zaprezentowali nam dwa bloki filmów o tematyce artystycznej. Pierwszy z
nich pokazano właśnie we wtorek. Rozpoczął go norweski, dokumentalny film
„Piękno i talent” . W kolejnych krótkich obrazach Artur Wrotniewski,
Aniela Lubieniecka i Anna Dudek przybliżyli nam twórczość znakomitych
malarzy, wśród których znaleźli się: Pablo Picasso, Marc Chagall i Vincent
Van Gogh. Filmy adresowane głównie do artystów plastyków i amatorów
malarstwa zebrały właśnie taką publiczność. Podobnie było dnia następnego,
kiedy to pokazano film dokumentalny o Jerzym Tchórzewskim oraz trzy
animowane, kilkuminutowe filmy o tematyce artystycznej.
Po pokazach odbyło się
spotkanie z uczestnikiem planeru, profesorem ASP Wrocław, Krzysztofem
Skarbkiem. Kolejnym punktem programu był pokaz filmu „Aimee & Jaguar”,
prezentowanego w ramach I Przeglądu Filmów Niemieckich.
Wieczorem kolejny koncert
jazzowy, tym razem w wykonaniu zespołu „Dixie Tiger’s Band” z Wrocławia, a
po koncercie – prezentacja kolejnego filmu kandydującego do nagrody
publiczności p.t. „Traffic”.
ŚRODA
W środę, 19 lipca, po
prezentacji wspomnianego bloku filmów o tematyce artystycznej, odbyło się
spotkanie z Grzegorzem Marszałkiem, profesorem ASP w Poznaniu, czołowym
przedstawicielem polskiej szkoły plakatu. W godzinach popołudniowych
wyświetlono „Słoneczną aleję” - kolejny niemiecki film uczestniczący w
przeglądzie. O godzinie 20, na scenie plenerowej rozpoczął się koncert
grupy jazzowej „Dixieland” z Koszalina, który zgromadził na placu – jak
zwykle - liczną publiczność.
Wieczorna projekcja
filmowa, to pokaz ostatniego filmu kandydującego do Lauru Cisowego –
komedii romantycznej „Powiedz, tak!”, z Jennifer Lopez w roli głównej.
CZWARTEK
Program festiwalu
prezentowany w czwartek zrobił niesamowitą wręcz furorę. Zaczęło się od
emisji filmu, nie należącego z pewnością do kina komercyjnego,
zatytułowanego „Człowiek wózków”. Po filmie odbyło się spotkanie z
reżyserem filmu, Mariuszem Malcem i aktorem – Adamem Leńcem. Po krótkim
przedstawieniu siebie i swojej twórczości Mariusz Malec powiedział: -
Nam zależało na tym, żeby opowiedzieć o historii, która dla nas jest
ważna. To jest troszeczkę inny rodzaj debiutanckiej opowieści, niż to co
najczęściej Państwo widzą. Debiut to najczęściej jest opowieść o tym, że
jestem dobrym „rzemieślnikiem”, że ja umiem dobrze zrobić film – po to
część kolegów robi debiut. Myśmy sobie wymyślili, że ma to być o czymś dla
nas ważnym, nawet jak nam się nie uda zrobić filmu tak, jak byśmy chcieli.
To, że Państwo obejrzeliście ten film, to jest to dowód na to, że można
zrobić film, który jest zupełnie w poprzek standardów polskiego kina. Jest
to film o samotności, o braku porozumienia, komunikacji z otoczeniem. Jest
to opowieść, że trzeba ustąpić miejsca – to też jest „człowiek wózków” i
mieście się w aurze, poetyce takich postaci. Każdy z nas nosi w sobie
swoje filmy w okruchach. Ja też mam swoje ukochane sceny, filmy. I to jest
próba zderzenia się, dotknięcia tego, co najlepsze w filmie.
Kolejnym hitem tego dnia był film „Że życie
ma sens” i spotkanie z reżyserem Grzegorzem Lipcem oraz aktorem
Krzysztofem Czarkowskim, w którym uczestniczyła głównie młodzież. Pod
wieczór na scenie plenerowej nie lada przedstawienie dał Kabaret „Paka” z
Wrocławia, a dzień zakończył niesamowity film niemiecki p.t. „Biegnij,
Lola biegnij”.
PIĄTEK
Jakże smutno było rozstawać
się z V Międzynarodowym Festiwalem Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z
Muzami” Nowogard ‘2001. Jednak jeszcze przed oficjalnym zamknięciem
imprezy uczestnicy festiwalu zwiedzili wystawę poplenerową IV
Międzynarodowego Pleneru Malarskiego (nieodłącznej części festiwalu). W
czasie uroczystości prezes DKFIiS „Kontrasty” w Szczecinie, Doland
Paszkiewicz, odczytał wyniki głosowania publiczności na najlepszy film
festiwalu. Złoty Laur Cisowy zdobył głośny film Larsa von Triera „Tańcząc
w ciemnościach” z Björk
w roli głównej. Widzowie docenili zatem znakomitość obrazu, który w
ubiegłym roku w Cannes zdobył główną nagrodę. W trakcie uroczystości
publiczność obejrzała film dokumentujący przebieg festiwalu, przygotowany
przez uczestników Warsztatów Filmowych. Po części oficjalnej na scenie
plenerowej wystąpił zespół „Dixie Lovers”, a w późnych godzinach
wieczornych został pokazany film „Piętnaście minut” z Robertem De Niro w
roli głównej.
SOBOTA
Na scenie plenerowej rozbrzmiewały ostatnie
dźwięki, żegnając przybyłych gości i dziękując mieszkańcom za czynne
uczestnictwo w festiwalu.
Za rok VI edycja imprezy, a
w niej m.in. jubileuszowy, piąty Międzynarodowy Plener Malarski. Już teraz
wszystkich serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Nowogardu w lipcu
przyszłego roku.
Jubileuszowe refleksje
Film...
Najbardziej wyraziście ewoluująca część składowa imprezy. Pierwsze trzy
lata festiwalu, to przede wszystkim szeroko rozumiane kino ambitne.
Codziennością były pokazy obrazów oglądanych w dyskusyjnych klubach
filmowych, a ich podsumowaniem - dyskusja ludzi filmu na ratuszu miejskim.
Doskonale pamiętamy Grzegorza Pieńkowskiego i (europejską) filmotekę
narodową. Atrakcją były plenerowe emisje starego kina niemego z udziałem
tapera. Niemal każdego wieczoru odbywały się pokazy premierowe i
przedpremierowe.
Wiele z tego pozostało i
wiele się zmieniło. W mijającym festiwalu zauważamy mocne „wejście” filmów
o tematyce artystycznej, w tym dokumentów. Filmy powiązane są z Muzyką i
Malarstwem – dwiema równorzędnie odbywającymi się częściami festiwalu.
Powoli zakorzenia się (chyba raczej na stałe) Przegląd Filmów Niemieckich.
Widzieliśmy kilka dobrych obrazów, choćby „Biegnij Lola, biegnij”, czy
przyjętego ogromnymi brawami „Daniela”. Kierunek ten wydaje się właściwy,
tym bardziej, że na ponad 20 festiwali filmowych w kraju, żaden nie
prezentuje kina niemieckiego. Nowością była próba prezentacji polskiego
kina niezależnego świetnie przyjętego przez młodzież, czego przykładem
niech będzie film „Że życie ma sens”. Ponadto więcej było niż w roku
ubiegłym nowości filmowych, dobrze przyjmowanych (co dało się zauważyć po
wysokiej frekwencji) głównie przez mieszkańców Nowogardu.
Nowością części filmowej
Festiwalu można nazwać nagrody w postaci Laurów Cisowych oraz młodzieżowe
warsztaty filmowe. Od tego roku organizatorzy przyznają złoty i srebrny
Laur Cisowy dla najlepszych - zdaniem publiczności - filmów. Warsztaty
filmowe, to próba zainteresowania młodzieży szkolnej techniką kręcenia
filmów. Przy pomocy fachowców młodzież z Polski i Niemiec nakręciła i
zmontowała film bardzo dobrze przyjęty przez uczestników uroczystości
zamknięcia Festiwalu.
Muzyka...
Pierwsze lata Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa można uznać za próby
szukania formuły, która pogodziłaby dążenie organizatorów do utrzymania
wysokiego poziomu artystycznego części muzycznej z zainteresowaniami
uczestników imprezy oraz preferencjami i gustami mieszkańców Nowogardu. W
roku ubiegłym spotkaliśmy się z jazzem tradycyjnym, wielością
interpretacyjną standardów jazzowych, a nawet z jazzem nowoczesnym. Poziom
części muzycznej festiwalu był bardzo wysoki, jednak nie była to optymalna
oferta dla koncertów typu plenerowego, gdyż nie zawsze była trafnie
odbierana przez publiczność.
W tym roku organizatorzy
zdecydowali się na typowe standardy jazzowe, lekką muzykę nurtu dixie oraz
muzykę filmową. Mniej skomplikowane i bardziej popularne utwory ułatwiły
odbiór, a tym samym pozwoliły na dotarcie do szerszych kręgów słuchaczy.
Publiczność bawiła się doskonale przy muzyce, głównie wykonywanej przez
krajowe zespoły.
|
|
Co nam w duszy gra,
czyli artyści o plenerze...
Prof. Piotr
Błażejewski – Wrocław
- Na plener przyjechałem, żeby połączyć przyjemne z
pożytecznym – zrelaksować się, odpocząć, a jednocześnie zintegrować z nowo
poznanymi ludźmi. Naczelną sprawą dla mnie jest, aby namalować kilka prac,
zrobić trochę szkiców, notatek, itd. Odczucia mam bardzo pozytywne. W tak
krótkim czasie – jesteśmy tu zaledwie 10 dni - mam wykonanych dziesięć
prac.
Studia w PWSSP we
Wrocławiu. Dyplom w 1975 roku w pracowni doc. Alfonsa Mazurkiewicza. Od
1977 roku pracuje na uczelni, obecnie na stanowisku profesora w ASP we
Wrocławiu. Prowadzi pracownie malarstwa i rysunku. Uczestnik wielu
konkursów i wystaw zbiorowych. Indywidualne wystawy w kraju i za granicą.
Anna
Karolina Brudzińska – Wrocław
- Jest świetnie. Jestem po raz drugi w Nowogardzie.
Plener jest bardzo twórczy – wszyscy pracują jak przysłowiowe mrówki.
Urodzona 27 czerwca
1974 roku w Gliwicach. Uprawiane dyscypliny sztuki: rzeźba, instalacja,
enviroment, mała forma rzeźbiarska, rysunek, malarstwo, szkło artystyczne,
design. Dyplom i tytuł magistra sztuki uzyskała na Akademii Sztuk Pięknych
we Wrocławiu – Wydział Malarstwa i Rzeźby.
Jerzy
Gumiela – Nowy Jork (USA)
- Jestem bardzo zadowolony, chociaż byłem tu
zaledwie osiem dni. Nie było czasu, żeby się rozkręcić. Dopiero wczoraj
poczułem się fantastycznie i zacząłem malować dwa nowe obrazy, które mnie
„pochłonęły”. Z przykrością myślę, że kończy się dzień i będę zmuszony
dokończyć je później. Gdybym przyjechał ze Szczecina, gdzieś z Polski, to
mój odbiór czaso-przestrzeni byłby zupełnie inny. Przyjechałem ze Stanów
Zjednoczonych, niemalże bezpośrednio na plener i muszę powiedzieć, że to
jest taka dziwna różnica ... i czasowa i kulturowa i geograficzna!
Odległości czasowe, przestrzenne są niezwykle istotne i determinują moje
samopoczucie. Do swojego malarstwa potrzebuję wtopienia się w ten
krajobraz, „sos” polski, w ten region, gdzie się urodziłem. Nowogard,
miasto, które pamiętam z młodości, staje się coraz ładniejsze. To piękne
jezioro, niezwykła zieleń – to wszystko musiałem powtórnie przeżyć, żeby
się normalnie poczuć i zacząć tworzyć.
Urodzony w
Nowogardzie, do 14 roku życia mieszkał w Płotach, następnie w Szczecinie.
Obecnie mieszka i tworzy w USA. Dyplom w 1980 roku na PWSSP, następnie
studia w Kopenhadze. Prace artysty wystawiane były w wielu krajach świata,
m.in. w: USA, Niemczech, Norwegii, Danii, Szwecji Holandii, Francji,
Turcji i Polsce.
Florian Kohut – Bielsko-Biała
Życie artystyczne
rozpoczął w Rudzicy, urzeczony pięknem krajobrazu. Tutaj też znajduje się
jego Galeria Autorska. Maluje „od zawsze”. Już jako nastoletnie chłopak
wystawia swe pierwsze prace na wystawach. Tematem jego prac jest krajobraz
dzieciństwa, przyroda i poczciwy strach na wróble. Maluje dużo i
różnorodnie – oleje, pastele i najbardziej liczące się akwarele, łączące w
jedno piękno i poezję, refleksję i melancholię, zadumę i jakąś tajemnicę,
przed którą stajemy obcując z naturą.
Barbara Krzywicka –
Szczecin
Studia w Państwowej
Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu u prof. Marii Dawskiej i
Stanisława Dawskiego. Uprawia trzy dyscypliny twórcze: malarstwo,
ceramikę, tkaninę artystyczną i patchwork. Mieszka i pracuje w Szczecinie.
Udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą, m.in.:
Węgry, USA, Litwa, Niemcy. Prace w zbiorach prywatnych w Polsce,
Niemczech, Szwecji i USA.
Witold
Liszkowski – Wrocław
- Będąc po raz pierwszy w Nowogardzie, jestem w
ogóle zaszokowany, że trochę młodzieży było na mojej projekcji pt. „Sztuka
zjawiska”, a tam były odniesienia do Rembrandta i Dürera. Mogły pojawić
się gwizdy, zniechęcenie, a jednak była odrobina skupienia, zrozumienia i
to było dla mnie takie pozytywne doświadczenie. Tutaj jesteśmy bardziej w
pozytywnych abstrakcjach, w strukturach bardzo osobistych i realizujemy
swoje prace za pomocą współczesnego języka malarstwa.
Ukończył Państwową
Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych we Wrocławiu w 1979 r. W latach 1979-81
zrealizował około 20 akcji ulicznych, happeningów i performance.
Uczestniczył w Festiwalu Teatru Otwartego we Wrocławiu, festiwalu
Teatralnym w Jeleniej Górze i Międzyzdrojach. Prezentował prace na
wystawie „Works and Words” w Amsterdamie 1979 r. i „Sztuka Poczty” – San
Paulo 1980 r. Ostatnio zrealizował wystawę malarstwa w pasażu ulicy Jatki
– Wrocław 1995 r. Pokaz multimedialny (wystawa połączona z projekcją) w
kościele Św. Wincentego w trakcie Festiwalu Wratislavia Cantans – Wrocław
1996 r. Projekcję „Sztuka Zjawiskowa” Pergola i Hala Ludowa – Wrocław 1996
r. Projekcję „Sztuka Zjawiskowa” fasada Katedry Św. Magdaleny –
Wratislavia Cantans 1996 r. Uczestniczył w wystawie Sztuki Polskiej pt.:
„Labirynty Iluzji” – Hevdt Museums Wupperttal 1996 r.
Wiesława
Markiewicz – Szczecin
- Moje pierwsze wrażenie jest takie, że powinnam
być koniecznie na tym plenerze. Spóźniłam się. Jestem tak przyjacielsko
związana z Nowogardem, że właściwie brakowałoby mi tego przez cały rok.
Uprzytomniłam to sobie w pierwszej chwili, jak wszystkich zobaczyłam.
Tęsknię zawsze za tym miejscem, za jeziorem. Najlepszy dowód – mimo, że
jestem spóźniona, to „weszłam” w ten pejzaż bardzo łatwo, bo ja jestem
jednak pejzażystką. Wiem, na co mogę tutaj liczyć, jaki kolor mnie frapuje
i co mam do odrobienia.
Spod znaku Byka.
Studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Dyplom z wyróżnieniem
artystycznym w 1982 r. w pracowni malarstwa prof. Stanisława Borysowskiego.
Od 1980 r. mieszka w Szczecinie. Jest członkiem Związku Polskich Artystów
Plastyków. Ponad 30 wystaw indywidualnych. Udział w wystawach zbiorowych w
Polsce i za granicą.
Stefania Mazurczak – Szczecin
- Na plener przyjeżdżam po to, aby spotkać się z
moimi koleżankami i kolegami, bo to jest jedyna okazja i po to, żeby
poznać nowych, ciekawych ludzi. Głównie jednak po to, żeby zainspirować
się naturą, zrobić koncepcyjne szkice i to, co mi utkwiło w pamięci aby
móc później przetransponować na moje obrazy w pracowni. Uwielbiam
spotkania, rozmowy. Lubię patrzeć, jak moi koledzy pracują, bo czegoś się
uczę przy okazji – nowych technik, nowego spojrzenia.
Studiowała w
Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu (1960-1966);
malarstwo w pracowni prof. Marii Dawskiej, grafikę u prof. Stanisława
Dawskiego. Dyplom uzyskała w 1966 roku. Uprawia malarstwo sztalugowe,
realizuje projekty z dziedziny grafiki użytkowej i malarstwa ściennego, a
od 1983 roku projektuje i wykonuje unikatową biżuterię srebrną.
Ryszard
Rolka – Szczecin
- Ja przyjeżdżam na plener nie po to, żeby malować
„paski” czy jakieś eksperymenty, które mogą z powodzeniem robić przez cały
rok w pracowni, tylko po to, żeby podejrzeć, jaki jest zachód i wschód
słońca, jaka jest roślinność, jaki jest koloryt, jak zestawia się zieleń z
wodą, woda z niebem. To mnie najbardziej interesuje i po to jest plener.
Człowiek byłby ślepy i głuchy, gdyby nie podpierał się muzyką, kabaretem,
teatrem, filmem i dlatego jest to cenne na tym Festiwalu, że w jakimś
stopniu integruje on środowisko. Można się zamknąć, można być gdzieś na
boku i samemu przeżywać, ale po co? Trzeba być otwartym na ludzi – wtedy
łatwiej żyć, łatwiej pokonywać trudny okres, jaki teraz mamy. Jeden od
drugiego coś się nauczy, coś podejrzy, porozmawia, zdobędzie jakąś wiedzę.
To jest najbardziej wartościowe na takich plenerach.
Studia artystyczne w
Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Architektury Wnętrz.
Dyplom w 1968 r. W 1989 r. mianowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki
rzeczoznawcą do oceny dzieł sztuki współczesnej. Liczne nagrody i
wyróżnienia w konkursach, m.in. „Konika Morskiego” i na „Salonie
Jesiennym”.
Krzysztof
Skarbek – Wrocław
- Na początku chciałbym bardzo podziękować
organizatorom za tak wspaniały pomysł – zgromadzenia w jednym miejscu, w
tak pięknej miejscowości tylu ciekawych twórców, moich kolegów. Z
Wrocławia jest bardzo mocna ekipa. Każdy z nas ma zupełnie inny pogląd na
obrazowanie rzeczywistości na płaszczyźnie obrazu. Mamy wspólne
teoretyczne spojrzenie na człowieka w naszej cywilizacji. Gdzieś tam
dochodzimy do podobnych wniosków, jeżeli chodzi o ocenę tej rzeczywistości
od strony społecznej, politycznej. I to musi się ujawniać w każdej z
naszych prac, chociażby przez atmosferę, przez pewne napięcia, przez
pewien nerw współczesności.
Studia w Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie i Wrocławiu. Dyplom w 1985 r. w zakresie
malarstwa u prof. Zbigniewa Karbińskiego. Wystawy indywidualne w Polsce i
za granicą, m.in.: Wrocław, Hamburg (Niemcy), Kopenhaga (Dania), Mons
(Belgia). Prace w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą. Uprawia
malarstwo sztalugowe i działania artystyczne. Wykładowca ASP we Wrocławiu.
Jan Michał
Szewczyk – Szczecin
- To jest coś takiego, że przyjeżdżam w przestrzeń
po to, żeby sprawdzić, czy uda mi się w nią wkomponować trochę kolorów i
popatrzeć, jak te kolory oddziaływają na mnie i otoczenie. Robię taki
program – „geneza kolorów”. Tutaj pozwalam sobie na pewne eksperymenty.
Zawsze taki przyjazd to jest jakaś część eksperymentu, który później
realizuję. Plener jest najlepszym miejscem na koncepcje, twórcze myślenie
o tym, jak to zaowocuje.
Urodził się w 1944 r.
we Lwowie. Studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku w latach
1977-82. Dyplom w zakresie malarstwa. Zajmuje się rysunkiem i malarstwem.
Wyjazdy artystyczne: Niemcy, Finlandia, Austria, Włochy, Francja,
Luksemburg, Australia. Prezes Oddziału ZPAP w Szczecinie.
Igor Marcin
Wójcik – Wrocław
- Plener jest to obcowanie z przyrodą, jest to
zieleń dookoła, jest to woda z tutejszego jeziora, która każdego dnia
zmienia swoją formę, swoją strukturę. Poranek, wieczór, deszcz, słońce – w
każdej z tych chwil plener ma inną kompozycję. Ktokolwiek tu przyjeżdża –
czy jest artystą pracującym w kontekście realistycznym, czy w formułach
abstrakcyjnych w jakimś stopniu pracuje w przyrodzie, w plenerze właśnie i
w taki czy inny sposób odpowiada nań, lub się do niego donosi. Myślę, że
dla większości z nas żyjących w dużych miastach takie chwile
bezpośredniego obcowania z naturą i to obcowania nie tylko wakacyjnego,
lecz przede wszystkim artystycznego, jest za każdym razem nowym
doświadczeniem. Spotkanie artystów, którzy posługują się taką wieloraką
różnorodnością mediów, stylistyk jest naturalnie ciekawe. Tak samo
abstrakcjonista, kontekstualista, figuratywista jak i realista może się
wiele nauczyć, jeden od drugiego i vice versa.
Dyplom na Akademii
Sztuk Pięknych we Wrocławiu w 1993 roku. Zajmuje się różnymi rodzajami
sztuki, uważając, że wszystkie media stały się równoprawne,
podporządkowane przesłaniu artysty. W dorobku dziewięć wystaw
indywidualnych oraz udział w ponad 20 wystawach zbiorowych w Polsce,
Niemczech, USA, Belgii. Jest dyrektorem artystycznym Dolnośląskiego
Festiwalu Sztuki, wykładowcą komunikacji wizualnej w Akademii Fotografii
Artystycznej „afa” we Wrocławiu oraz redaktorem naczelnym działu sztuk
wizualnych w piśmie artystyczno-literackim „Dykcje”.
Leszek
Żebrowski – Szczecin
- Od paru lat jestem takim... człowiekiem
plenerowym. W ciągu roku staram się być na czterech, pięciu plenerach.
Wybieram najciekawsze. Plener w Nowogardzie ma tę specyfikę, iż tu
przyjeżdżają ludzie, którzy już coś osiągnęli – plastycy uznani na
świecie, którzy zdobyli dużo nagród i są wymieniani w wielu książkach i
czasopismach o sztuce. Halinka (H. Pokorska – przyp. red.) stara się
sprowadzić ludzi najciekawszych. Bardzo dużo od niej zależy i dzięki temu
plener jest ekskluzywny pod kątem doboru artystów. Tu spotykamy się z
różnymi wizjami sztuki. Plener w Nowogardzie jest jeszcze bardzo
interesujący z tego względu, że wzbogacony jest o formułę filmu i muzyki.
Spotykamy się z nowogardzką inteligencją, która przez te festiwale staje
się coraz bardziej widoczna i jesteśmy tu jakby „ rodziną” w mieście. Ja
się cieszę, że tu przyjechałem i myślę, że nie raz wrócimy do Nowogardu –
stolicy kultury naszego regionu w czasie wakacji.
Studia w Akademii
Sztuk Pięknych w Gdańsku – na wydziale projektowania graficznego u prof.
I. Krechowicza i na wydziale malarstwa w pracowni prof. W. Jackiewicza.
Dyplom w 1978 r. Twórczość w zakresie malarstwa, grafiki wydawniczej,
scenografii. Udział w około 200 wystawach malarstwa i rysunku, m.in.: 1991
– Boston, 1995 – St. Luis, 1997 – Warszawa. Udział w wystawach plakatu,
m.in. w Belgii, Francji, Anglii, Niemczech, Finlandii, Bośni. Liczne
nagrody i wyróżnienia. Prace w zbiorach państwowych i prywatnych w kraju i
za granicą.
Halina
Pokorska – Nowogard (komisarz pleneru)
- Plener obfitował w liczne wydarzenia. Prace są
wspaniałe, co było widać na wystawie poplenerowej w NDK. Każdy jest
indywidualistą i każdy pokazał to, co robi najlepiej. Było kilka
osobowości wielkich, wspaniałych. Uważam, że dobrze się stało, iż formuła
Festiwalu przeobraziła się. Stało się coś bardzo dobrego. W sumie młodzież
była bardzo zainteresowana malarzami w tym roku. Podpatrywali, jak oni
malują, jak pracują. Nasza praca jako artysty – malarza jest ciężką pracą,
jednym z trudniejszych zawodów. Nie tylko ja tak mówię, ale i wielcy
malarze. Pragnę w tym miejscu powołać się na Starowieyskiego, bo to jest
taka przyjacielska „dusza”. My pracujemy w skupieniu w swoich pracowniach,
gdzieś tam „pochowani” i w zasadzie naszej pracy nie widać. Tej mitręgi,
którą musimy wykonać, żeby dojść do tego, co nazywa się własnym stylem.
Większość z nas boryka się z wieloma kłopotami natury materialnej. My
jesteśmy bogaci, ale... inaczej. Kiedyś istniał mecenat i to jest nadal
potrzebne w takim zawodzie jak nasz, bo potrzeba wielu, wielu lat żmudnej
pracy, żeby dojść do efektów. Czytamy w różnych biografiach, że te
poważniejsze dochody pojawiają się u schyłku życia artystów. Za późno,
stanowczo za późno...
Studia na Akademii
Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Architektury
Wnętrz w 1981 r. Uprawia malarstwo sztalugowe, rysunek, instalacje,
wykonuje projekty wnętrz mieszkalnych i użytkowych. Prace w zbiorach
prywatnych w Polsce i za granicą.
Goście pleneru:
Grzegorz Marszałek – Poznań: artysta malarz,
czołowy polski plakacista,
Andre Zarre – Nowy Jork (USA): krytyk sztuki,
właściciel galerii na Manhattanie.
|