|
VII Międzynarodowy Festiwal Filmu – Muzyki - Malarstwa Lato z Muzami 2001 |
galeria zdjęć |
|
Drodzy Państwo, cieszę się, że postanowiliście swój cenny czas spędzić czytając o jubileuszowym, piątym Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami Uważam, że Festiwal spełnił oczekiwania uczestniczących w nim artystów oraz widzów, którzy mogli obejrzeć dużo wspaniałych filmów, spotkać się z ich twórcami oraz aktorami, podziwiać dzieła malarzy powstałe w trakcie pleneru. Młodzież z Polski i Niemiec w trakcie warsztatów filmowych doskonaliła swe umiejętności, a efekty swojej pracy pokazała w postaci wspaniałej, choć może nietypowej kroniki Festiwalu. Każdego wieczoru na scenie plenerowej odbywały się koncerty jazzowe, uzupełniane przez spektakle kabaretowe i przedstawienia teatru ulicznego. Najważniejsze, że Festiwal przebiegał w miłej, sympatycznej atmosferze, że zawiązały się nowe znajomości i przyjaźnie. Mam nadzieję, że będziecie Państwo razem z nami za rok – na VI Festiwalu „Lato z Muzami” i że zaprosicie w naszym imieniu swoich bliskich, znajomych, przyjaciół. Do zobaczenia.
|
|
|
Mirosława Przybyłek Dyrektor Nowogardzkiego Domu Kultury
|
|
|
|
|
|
„Lato z Muzami uważam za otwarte” - takimi słowami poseł na Sejm RP, Jacek Piechota, otworzył V Międzynarodowy Festiwal Filmu-Muzyki-Malarstwa Nowogard ‘2001. W słowach poprzedzających formułę, poseł pogratulował organizatorom dotychczasowych osiągnięć: - To dla mnie szczególne wyróżnienie, iż mogę uczestniczyć w inauguracji jubileuszowego festiwalu. Gratuluję gorąco gospodarzom Nowogardu, że dzięki ich zawziętości i uporowi Nowogard coraz bardziej promieniuje tym wydarzeniem nie tylko na byłe województwo szczecińskie, ale na cały Euroregion. To wspaniały dowód na to, że można w tej małej ojczyźnie zrobić tak dużo, tak wiele. Kiedy liczyłem swoje pobyty tutaj przypomniały mi się filmy, które dzięki temu festiwalowi obejrzałem: „Kronika wypadków miłosnych”, „U Pana Boga za piecem”, „To Ja złodziej”. Dzisiaj będzie kolejny film, za co ja ogromnie dziękuję. |
|
|
|
|
|
- Warto jest organizować takie imprezy, jakich podjął się Nowogard. My chcemy zadać kłam wszystkim tym, którzy kulturę traktują jako dodatek do życia – powiedział podczas otwarcia festiwalu burmistrz Kazimierz Ziemba witając gości i zapraszając do uczestnictwa w imprezie. Wcześniej dyrektor Nowogardzkigo Domu Kultury Mirosława Przybyłek przypomniała historię Festiwalu, przedstawiła jego obecną formułę i powitała artystów, podkreślając ważną rolę patronów i sponsorów letniej imprezy. |
|
|
W ramach V Międzynarodowego Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami” Nowogard 2001 odbyły się:
I Przegląd Filmów Niemieckich - nowe filmy fabularne i krótkometrażowe nagrodzone w roku 2000/01. Mistrzowie Muzyki i Malarstwa na Ekranie - filmy fabularne i dokumentalne poświęcone twórczości muzycznej i malarskiej, prezentacje i dyskusje prowadzone przez krytyków i twórców. Sylwetka Wielkiego Polskiego Reżysera – przegląd najważniejszych filmów Janusza Morgensterna. Premiery Lata Filmowego 2001 - nowe filmy prezentowane przez dystrybutorów. Konkurs o Złoty i Srebrny „Laur Cisowy 2001” – nagrody przyznane przez publiczność dla najciekawszych dwóch filmów festiwalu.
IV Międzynarodowy Plener Malarski – odbywał się w dniach 9-21.07.2001 r., uczestniczyło kilkunastu artystów malarzy z kraju i zagranicy.
Plenerowe koncerty muzyki jazzowej i filmowej oraz spektakle teatralne i kabaretowe z udziałem znanych zespołów i wykonawców.
Warsztaty Filmowe dla młodzieży z Polski i Niemiec – uczestniczyło kilkunastu młodych ludzi z Polski i Niemiec, którzy m.in. wykonali dokumentację filmową Festiwalu.
Seminarium Gospodarcze pod hasłem „Współpraca małych i średnich przedsiębiorstw Euroregionu Pomerania- elementem integracji europejskiej”– uczestniczyli właściciele firm z powiatu goleniowskiego oraz z zaprzyjaźnionych miast niemieckich, odbyło się13.07.2001 r. w Ośrodku Konferencyjno-Szkoleniowym „Akademia Europejska” w Kulicach k/Nowogardu. |
|
|
|
|
|
Festiwal dzień po dniu Pierwszym wyświetlonym filmem był 6-minutowy film produkcji niemieckiej p.t. „Daniel”, rozpoczynając tym samym - odbywający się w ramach festiwalu - I Przegląd Filmów Niemieckich. Kilka minut później odbyła się projekcja filmu „Żółty szalik” Janusza Morgensterna. Publiczność nagrodziła film dużymi brawami. Zainteresowaniem cieszyło się również spotkanie z samym reżyserem filmu, które - gdyby nie ramy czasowe - trwałoby zapewne do późnych godzin wieczornych. O godz. 20.00 na scenie plenerowej za pomnikiem Kombatantów RP rozbrzmiała harfa Anny Faber, której towarzyszył Piotr Sawicki. Muzyka rozchodziła się po okolicy i słychać ją było po drugiej stronie jeziora. Niemałym zainteresowaniem cieszył się wieczorny performance „Sztuka zjawiskowa” Witolda Liszkowskiego, który specjalnie przygotowane obrazy, wzbogacone o odpowiednio dobraną muzykę, wyświetlał na budynkach, m.in. na ratuszu miejskim i byłym hotelu „Cisy”. Nowość, bowiem tego jeszcze w Nowogardzie nie było, błyskawicznie została zaakceptowana przez publiczność. Na koniec dnia uczestnicy festiwalu, jak i mieszkańcy mogli zapoznać się z filmem Lukasa Moodyssona „Fucking Åmål”. W otwarciu festiwalu uczestniczyli m.in.: poseł Stanisław Kopeć, senator dr Zbigniew Zychowicz, przewodniczący Stowarzyszenia Euroregionu Pomerania Stanisław Wziątek, a także przedstawiciel Konsula Generalnego Niemiec, Konsul Honorowy RFN Bartłomiej Sochański. SOBOTADrugi dzień festiwalu okazał się jednym z najbardziej intensywnych pod względem propozycji programowych. Już o godz. 13.30 wyemitowany został przeuroczy film dla dzieci „Wampirek”, który zebrał bardzo wiele pochlebnych recenzji. Po filmie w sali NDK odbyło się otwarcie wystawy autorskiej oraz spotkanie z Florianem Kohutem – twórcą słynnych strachów polnych . Godz. 16.00 – wesoły (ironiczny) film Gruzinki Nany Dżardżadze „Lato albo 27 straconych pocałunków”. Półtorej godziny później nieco inna tematyka w fimie reżyserii Janusza Morgensterna (drugi film reżysera na Festiwalu) „Do widzenia, do jutra”. Tym razem Morgenstern pokazał dwoje młodych darzących się uczuciem ludzi, którzy nie potrafili znaleźć wspólnej drogi. Przed emisją (jak się później okazało hitu filmowego) „Pearl Harbor”, z koncertem wystąpił zespół „Atelier” z Goleniowa, a teatr Muzyczny „Hals” z Rumii zaprezentował spektakl kabaretowy zatytułowany „Nędza z Bidą w Polskę idą”. Zabawa na placu pod pomnikiem, gdzie przygrywał zespół „Wesoła Kapela” pod kierownictwem Bogdana Dolegi, trwała do wczesnych godzin rannych dnia następnego.
|
|
NIEDZIELANiesamowitym wręcz zainteresowaniem cieszyło się „Wielkie Bajkowisko” adresowane do najmłodszych uczestników festiwalu, prezentowane na scenie plenerowej przez Teatr „Smołka” ze Szczecina. Impreza przerodziła się w festyn rodzinny. Były piosenki, zabawy, quizy i konkursy. Nieco inny, artystyczny wymiar miało spotkanie z malarzami IV Międzynarodowego Pleneru Malarskiego (stanowiącego integralną część całego festiwalu) w Nowogardzkim Domu Kultury. W spotkaniu, któremu towarzyszyła wystawa Floriana Kohuta, uczestniczyli m.in.: Krzysztof Skarbek, Piotr Błażejewski, Igor Marcin Wójcik, Ryszard Rolka i Jan Michał Szewczyk. Otwierając spotkanie komisarz pleneru Halina Pokorska dodała, że zapraszając artystów na tegoroczny, jak i poprzednie plenery, kierowała się różnorodnością osobowości artystów. Wiele o swojej twórczości powiedział Jan Szewczyk. Jego zdaniem, początek drogi artysty zaczyna się właściwie dopiero po studiach. W jego przypadku była to podróż do Australii, gdzie odkrył inny, niż europejski koloryt. Wówczas wybrał własną formę twórczości – totem. Komisarz pleneru stwierdziła, że po studiach artysta spędza lata pracy w swojej pracowni i dopiero po kilkunastu latach prezentuje w pełni swoją twórczość na wystawach autorskich. Jako przykład podała, świetnego, jej zdaniem, plakacistę, Leszka Żebrowskiego, który jest jednocześnie niezwykle skromnym człowiekiem. Zdaniem Piotra Błażejewskiego plenery malarskie są kształcące: – My się tutaj bardzo dużo uczymy, dużo rozmawiamy, podpatrujemy, kto jak pracuje. Tego na co dzień nie mamy. Na co dzień jesteśmy zamknięci w pracowniach. Dalsza dyskusja dotyczyła sztuki, jako nowego języka komunikacji międzyludzkiej, rozwoju malarstwa i integracji z innymi dziedzinami sztuki oraz konfrontacji sztuki z rynkiem. Po spotkaniu z artystami mogliśmy zobaczyć kolejny film Janusza Morgensterna „Trzeba zabić tę miłość”. Następnie na scenie plenerowej wystąpił szczeciński zespół „Just Big Band”. W 18-osobowym składzie zespołu widoczny był nowogardzianin Szymon Porowski – wokalista, jednocześnie grający na trąbce. Wieczorem dużą dozą radości uraczył nas wrocławski Teatr na Bruku wystawiając na placu Wolności spektakl „Charlie pomywaczem”. Mimo niezbyt sprzyjającej pogody zebrała się niemała publiczność. Jako ostatni tego wieczoru wyświetlono kandydujący do nagrody festiwalowej film p.t. „Tańcząc w ciemnościach” w reżyserii Larsa von Triera. PONIEDZIAŁEKPoniedziałek był typowo filmowym dniem. W ciągu jednego popołudnia i wieczora zobaczyliśmy: „Buena Vista Social Club” - Wima Wendersa, „Jovitę” – Janusza Morgensterna oraz gangsterski „Sexy Beast” – Raya Winstone’a. Między filmami pokazał się ponownie Teatr na Bruku tym razem wystawiając na placu spektakl zatytułowany „Fotograf”. W trakcie spektaklu sączył drobny deszcz, co jednak nie odstraszyło zainteresowanych tą formą twórczości. WTOREKW trakcie V Międzynarodowego Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa organizatorzy zaprezentowali nam dwa bloki filmów o tematyce artystycznej. Pierwszy z nich pokazano właśnie we wtorek. Rozpoczął go norweski, dokumentalny film „Piękno i talent” . W kolejnych krótkich obrazach Artur Wrotniewski, Aniela Lubieniecka i Anna Dudek przybliżyli nam twórczość znakomitych malarzy, wśród których znaleźli się: Pablo Picasso, Marc Chagall i Vincent Van Gogh. Filmy adresowane głównie do artystów plastyków i amatorów malarstwa zebrały właśnie taką publiczność. Podobnie było dnia następnego, kiedy to pokazano film dokumentalny o Jerzym Tchórzewskim oraz trzy animowane, kilkuminutowe filmy o tematyce artystycznej. Po pokazach odbyło się spotkanie z uczestnikiem planeru, profesorem ASP Wrocław, Krzysztofem Skarbkiem. Kolejnym punktem programu był pokaz filmu „Aimee & Jaguar”, prezentowanego w ramach I Przeglądu Filmów Niemieckich. Wieczorem kolejny koncert jazzowy, tym razem w wykonaniu zespołu „Dixie Tiger’s Band” z Wrocławia, a po koncercie – prezentacja kolejnego filmu kandydującego do nagrody publiczności p.t. „Traffic”. ŚRODAW środę, 19 lipca, po prezentacji wspomnianego bloku filmów o tematyce artystycznej, odbyło się spotkanie z Grzegorzem Marszałkiem, profesorem ASP w Poznaniu, czołowym przedstawicielem polskiej szkoły plakatu. W godzinach popołudniowych wyświetlono „Słoneczną aleję” - kolejny niemiecki film uczestniczący w przeglądzie. O godzinie 20, na scenie plenerowej rozpoczął się koncert grupy jazzowej „Dixieland” z Koszalina, który zgromadził na placu – jak zwykle - liczną publiczność. Wieczorna projekcja filmowa, to pokaz ostatniego filmu kandydującego do Lauru Cisowego – komedii romantycznej „Powiedz, tak!”, z Jennifer Lopez w roli głównej. CZWARTEKProgram festiwalu prezentowany w czwartek zrobił niesamowitą wręcz furorę. Zaczęło się od emisji filmu, nie należącego z pewnością do kina komercyjnego, zatytułowanego „Człowiek wózków”. Po filmie odbyło się spotkanie z reżyserem filmu, Mariuszem Malcem i aktorem – Adamem Leńcem. Po krótkim przedstawieniu siebie i swojej twórczości Mariusz Malec powiedział: - Nam zależało na tym, żeby opowiedzieć o historii, która dla nas jest ważna. To jest troszeczkę inny rodzaj debiutanckiej opowieści, niż to co najczęściej Państwo widzą. Debiut to najczęściej jest opowieść o tym, że jestem dobrym „rzemieślnikiem”, że ja umiem dobrze zrobić film – po to część kolegów robi debiut. Myśmy sobie wymyślili, że ma to być o czymś dla nas ważnym, nawet jak nam się nie uda zrobić filmu tak, jak byśmy chcieli. To, że Państwo obejrzeliście ten film, to jest to dowód na to, że można zrobić film, który jest zupełnie w poprzek standardów polskiego kina. Jest to film o samotności, o braku porozumienia, komunikacji z otoczeniem. Jest to opowieść, że trzeba ustąpić miejsca – to też jest „człowiek wózków” i mieście się w aurze, poetyce takich postaci. Każdy z nas nosi w sobie swoje filmy w okruchach. Ja też mam swoje ukochane sceny, filmy. I to jest próba zderzenia się, dotknięcia tego, co najlepsze w filmie. Kolejnym hitem tego dnia był film „Że życie ma sens” i spotkanie z reżyserem Grzegorzem Lipcem oraz aktorem Krzysztofem Czarkowskim, w którym uczestniczyła głównie młodzież. Pod wieczór na scenie plenerowej nie lada przedstawienie dał Kabaret „Paka” z Wrocławia, a dzień zakończył niesamowity film niemiecki p.t. „Biegnij, Lola biegnij”. PIĄTEKJakże smutno było rozstawać się z V Międzynarodowym Festiwalem Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami” Nowogard ‘2001. Jednak jeszcze przed oficjalnym zamknięciem imprezy uczestnicy festiwalu zwiedzili wystawę poplenerową IV Międzynarodowego Pleneru Malarskiego (nieodłącznej części festiwalu). W czasie uroczystości prezes DKFIiS „Kontrasty” w Szczecinie, Doland Paszkiewicz, odczytał wyniki głosowania publiczności na najlepszy film festiwalu. Złoty Laur Cisowy zdobył głośny film Larsa von Triera „Tańcząc w ciemnościach” z Björk w roli głównej. Widzowie docenili zatem znakomitość obrazu, który w ubiegłym roku w Cannes zdobył główną nagrodę. W trakcie uroczystości publiczność obejrzała film dokumentujący przebieg festiwalu, przygotowany przez uczestników Warsztatów Filmowych. Po części oficjalnej na scenie plenerowej wystąpił zespół „Dixie Lovers”, a w późnych godzinach wieczornych został pokazany film „Piętnaście minut” z Robertem De Niro w roli głównej. SOBOTANa scenie plenerowej rozbrzmiewały ostatnie dźwięki, żegnając przybyłych gości i dziękując mieszkańcom za czynne uczestnictwo w festiwalu. Za rok VI edycja imprezy, a w niej m.in. jubileuszowy, piąty Międzynarodowy Plener Malarski. Już teraz wszystkich serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Nowogardu w lipcu przyszłego roku. Jubileuszowe refleksje Film... Najbardziej wyraziście ewoluująca część składowa imprezy. Pierwsze trzy lata festiwalu, to przede wszystkim szeroko rozumiane kino ambitne. Codziennością były pokazy obrazów oglądanych w dyskusyjnych klubach filmowych, a ich podsumowaniem - dyskusja ludzi filmu na ratuszu miejskim. Doskonale pamiętamy Grzegorza Pieńkowskiego i (europejską) filmotekę narodową. Atrakcją były plenerowe emisje starego kina niemego z udziałem tapera. Niemal każdego wieczoru odbywały się pokazy premierowe i przedpremierowe.Wiele z tego pozostało i wiele się zmieniło. W mijającym festiwalu zauważamy mocne „wejście” filmów o tematyce artystycznej, w tym dokumentów. Filmy powiązane są z Muzyką i Malarstwem – dwiema równorzędnie odbywającymi się częściami festiwalu. Powoli zakorzenia się (chyba raczej na stałe) Przegląd Filmów Niemieckich. Widzieliśmy kilka dobrych obrazów, choćby „Biegnij Lola, biegnij”, czy przyjętego ogromnymi brawami „Daniela”. Kierunek ten wydaje się właściwy, tym bardziej, że na ponad 20 festiwali filmowych w kraju, żaden nie prezentuje kina niemieckiego. Nowością była próba prezentacji polskiego kina niezależnego świetnie przyjętego przez młodzież, czego przykładem niech będzie film „Że życie ma sens”. Ponadto więcej było niż w roku ubiegłym nowości filmowych, dobrze przyjmowanych (co dało się zauważyć po wysokiej frekwencji) głównie przez mieszkańców Nowogardu. Nowością części filmowej Festiwalu można nazwać nagrody w postaci Laurów Cisowych oraz młodzieżowe warsztaty filmowe. Od tego roku organizatorzy przyznają złoty i srebrny Laur Cisowy dla najlepszych - zdaniem publiczności - filmów. Warsztaty filmowe, to próba zainteresowania młodzieży szkolnej techniką kręcenia filmów. Przy pomocy fachowców młodzież z Polski i Niemiec nakręciła i zmontowała film bardzo dobrze przyjęty przez uczestników uroczystości zamknięcia Festiwalu. Muzyka... Pierwsze lata Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa można uznać za próby szukania formuły, która pogodziłaby dążenie organizatorów do utrzymania wysokiego poziomu artystycznego części muzycznej z zainteresowaniami uczestników imprezy oraz preferencjami i gustami mieszkańców Nowogardu. W roku ubiegłym spotkaliśmy się z jazzem tradycyjnym, wielością interpretacyjną standardów jazzowych, a nawet z jazzem nowoczesnym. Poziom części muzycznej festiwalu był bardzo wysoki, jednak nie była to optymalna oferta dla koncertów typu plenerowego, gdyż nie zawsze była trafnie odbierana przez publiczność.W tym roku organizatorzy zdecydowali się na typowe standardy jazzowe, lekką muzykę nurtu dixie oraz muzykę filmową. Mniej skomplikowane i bardziej popularne utwory ułatwiły odbiór, a tym samym pozwoliły na dotarcie do szerszych kręgów słuchaczy. Publiczność bawiła się doskonale przy muzyce, głównie wykonywanej przez krajowe zespoły. |
|
Malarstwo... To element niemal niezmienny w krajobrazie festiwalu „Lato z Muzami”. W tym roku organizowany był już IV Międzynarodowy Plener Malarski. Tradycyjnie trwał dwa tygodnie, a jego uwieńczeniem była wystawa poplenerowa zaprezentowana w holu Nowogardzkiego Domu Kultury w dniu zakończenia Festiwalu.Wart uwagi jest fakt, iż co roku goście festiwalowi oraz mieszkańcy Nowogardu coraz bardziej interesują się twórczością. Dowodem na to są częste wizyty amatorów malarstwa u artystów oraz organizacja cieszących się coraz większą popularnością spotkań z artystami i ich twórczością. |
|
|
Warsztaty filmowe...
|
|
W trakcie Festiwalu odbyły się warsztaty filmowe dla młodzieży. Młodzi ludzie z Nowogardu, Szczecina i Heide dokumentowali przebieg festiwalu. Zaprezentowany podczas uroczystości zakończenia film, będący ich osobistym spojrzeniem na nowogardzką imprezę, spotkał się z niemal z entuzjastycznym przyjęciem.Warsztaty były okazją do przybliżenia technik wykonywania ujęć filmowych, wykorzystania materiałów do montażu, a także, co równie ważne, współdziałania młodych ludzi z Polski i Niemiec przy realizacji wspólnego filmu. |
|
|
Seminarium gospodarcze... |
|
Po raz pierwszy w formule festiwalu udało się doprowadzić do wymiany doświadczeń pomiędzy biznsmenami, władzami samorządowymi i reprezentantami parlamentu. Na seminarium, pod nazwą „Współpraca małych i średnich przedsiębiorstw Euroregionu Pomerania elementem integracji europejskiej”, do Kulic koło Nowogardu przyjechali m.in. poseł Jacek Piechota – przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz senator dr Zbigniew Zychowicz – niepodważalny autorytet w dziedzinie wiedzy o Unii Europejskiej oraz o integracji UE z państwami kandydującymi.Seminarium jest pierwszym krokiem w kierunku wyjścia poza tradycyjne, kulturalno-artystyczne ramy festiwalu. Interdyscyplinarny charakter imprezy sprzyja integracji środowisk biznesu i sztuki, poszerza formułę festiwalu. Pomysł to może kontrowersyjny, jednak bardzo dobrze przyjęty tak przez ludzi sztuki jak i biznesu i zapewne zostanie utrzymany w następnych edycjach festiwalu. |
|
|
Imprezy towarzyszące... |
|
To budujące, że podczas imprez promujących Nowogard coraz rzadziej wieczorami słyszymy oklepane wszędzie „Sokoły”, czy „Prawy do lewego”, a w ich miejsce pojawia się teatr uliczny, czy kabaret.„Teatr na Bruku” wystawił w tym roku dwa przedstawienia i mimo, że pogoda nie była najlepsza, świetnie urozmaicił program festiwalu. Warty podkreślenia był także występ kabaretu „Paka”, który aktualnym i trafnym przedstawieniem „Nie Buzka Komedia” do łez rozbawił licznie zgromadzoną publiczność. Kilka słów należy się również Towarzystwu Teatralnemu „Smołka”, które goszcząc po raz kolejny w Nowogardzie sprawiło wiele radości najmłodszym i ich rodzicom.
|
|
|
Podsumowując... Festiwal Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami” w Nowogardzie znajduje się w fazie rozkwitu. Patrząc z perspektywy widzimy stałe i „dojrzałe” elementy festiwalu, takie jak malarstwo czy film, chociaż ten ostatni nadal się krystalizuje. Sporo poszukiwań jest w muzyce; zresztą organizatorzy w poprzedniej edycji festiwalu nazwali ten element poszukiwaniami około jazzowymi. W bardzo dobrym kierunku rozwijają się imprezy towarzyszące, przeradzając się z festynów z przyśpiewkami w bardziej intelektualne rozrywki: teatr i kabaret. Świadczy to o udanej próbie podniesienia jakości festiwalu. Zupełną nowością - jakże trafną zarazem - jest seminarium gospodarcze. W sytuacji, kiedy to właśnie gospodarka jest najważniejszą, determinującą funkcjonowanie innych dziedziną życia, udaje się o niej mówić przy okazji festiwalu kulturalno-artystycznego. Połączenie tych wszystkich działań spowodowało, że nowogardzki Festiwal nabrał własnego charakteru i zaczyna wyróżniać się spośród wielu imprez filmowych organizowanych w kraju w okresie letnim. V Międzynarodowy Festiwal Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami” w Nowogardzie należy uznać za bardzo udany pod każdym względem. Robert Czapla |
|
|
O festiwalu raz jeszcze...
Formuła jest dobraRobert Czapla: - Pięć lat temu Nowogard zorganizował Szczecińskie lato Filmowe. Z czasem impreza przekształciła się w Festiwal Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami”. Jak Pan ocenia te zmiany, czy film na festiwalu idzie w dobrym kierunku? Czy formuła jest optymalna? Doland Paszkiewicz: - Nie ma innego kierunku, jeżeli spojrzymy na geografię imprez z Polsce. Na Pomorzu Zachodnim mamy trzy imprezy od lat związane z filmem: gwiazdy filmowe w Międzyzdrojach, Ińskie Lato Filmowe i Festiwal w Nowogardzie. Nowogard chce mieć imprezę i taką formułę stworzyliśmy. Ona jest bogata dla mieszkańców, bo jest muzyka, malarstwo i film. Film stanowi część Festiwalu „Lato z Muzami”, bo nie da się robić na Pomorzu dwóch imprez filmowych takich samych - nie ma sensu robić. W okresie letnim w Polsce jest 20 różnych festiwali filmowych. Nie możemy powtórzyć Kazimierza, który jest blisko Warszawy i ma milion złotych na wydanie. W tym roku znowu startuje nowy festiwal - w Sanoku. Obecna formuła Międzynarodowego Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa jest dla Nowogardu dobra. - Jakie działania, Pańskim zdaniem, trzeba podjąć, by nasz festiwal od strony filmowej dalej się rozwijał? - W najbliższych latach stopniowo poprawić kino mieszczące się w NDK. Sprowadzić nowoczesny sprzęt dźwiękowy, bo dystrybutorzy przestaną dawać nowe filmy, jak będzie dźwięk mono. Na razie jest w porządku, ale wchodzi kino DVD i kinomani będą wymagać dobrego dźwięku w kinie. - Kolejne pomysły, nad którymi warto się zastanowić? Po pierwsze: sylwetka wielkiego reżysera. Jeżeli zaprosimy w przyszłym roku, na przykład, pana Kawalerowicza - to przyjedzie, da filmy. Pokażemy „Quo Vadis”, który będzie już na ekranach. On może spowodować, że przyjadą aktorzy. Po drugie: kino niemieckie, którego nikt nie pokazuje w Polsce. Trzeba mieć trochę więcej pieniędzy, by zaprosić twórców niemieckich. W tym roku było dobrze – mieliśmy nowe filmy, ale za rok nie będziemy ich powtarzać. Trzeba będzie pokazać nowości. Po trzecie: pokazy premierowe dla mieszkańców. Jak będziemy iść w tym kierunku, to film na festiwalu w Nowogardzie będzie się rozwijał. Doland Paszkiewicz - prezes Dyskusyjnego Klubu Filmowego, Inteligencji i Studentów „Kontrasty” w Szczecinie (DKFIiS), twórca i organizator Ińskiego Lata Filmowego (w latach 1997-99, pod nazwą Szczecińskie Lato Filmowe, organizowane było w Nowogardzie), współorganizator od strony filmowej V Międzynarodowego Festiwalu Filmu-Muzyki-Malarstwa „Lato z Muzami” Nowogard ‘2001. |
|
|
Co nam w duszy gra, czyli artyści o plenerze... Prof. Piotr Błażejewski – Wrocław - Na plener przyjechałem, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym – zrelaksować się, odpocząć, a jednocześnie zintegrować z nowo poznanymi ludźmi. Naczelną sprawą dla mnie jest, aby namalować kilka prac, zrobić trochę szkiców, notatek, itd. Odczucia mam bardzo pozytywne. W tak krótkim czasie – jesteśmy tu zaledwie 10 dni - mam wykonanych dziesięć prac. Studia w PWSSP we Wrocławiu. Dyplom w 1975 roku w pracowni doc. Alfonsa Mazurkiewicza. Od 1977 roku pracuje na uczelni, obecnie na stanowisku profesora w ASP we Wrocławiu. Prowadzi pracownie malarstwa i rysunku. Uczestnik wielu konkursów i wystaw zbiorowych. Indywidualne wystawy w kraju i za granicą. Anna Karolina Brudzińska – Wrocław - Jest świetnie. Jestem po raz drugi w Nowogardzie. Plener jest bardzo twórczy – wszyscy pracują jak przysłowiowe mrówki. Urodzona 27 czerwca 1974 roku w Gliwicach. Uprawiane dyscypliny sztuki: rzeźba, instalacja, enviroment, mała forma rzeźbiarska, rysunek, malarstwo, szkło artystyczne, design. Dyplom i tytuł magistra sztuki uzyskała na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu – Wydział Malarstwa i Rzeźby. Jerzy Gumiela – Nowy Jork (USA) - Jestem bardzo zadowolony, chociaż byłem tu zaledwie osiem dni. Nie było czasu, żeby się rozkręcić. Dopiero wczoraj poczułem się fantastycznie i zacząłem malować dwa nowe obrazy, które mnie „pochłonęły”. Z przykrością myślę, że kończy się dzień i będę zmuszony dokończyć je później. Gdybym przyjechał ze Szczecina, gdzieś z Polski, to mój odbiór czaso-przestrzeni byłby zupełnie inny. Przyjechałem ze Stanów Zjednoczonych, niemalże bezpośrednio na plener i muszę powiedzieć, że to jest taka dziwna różnica ... i czasowa i kulturowa i geograficzna! Odległości czasowe, przestrzenne są niezwykle istotne i determinują moje samopoczucie. Do swojego malarstwa potrzebuję wtopienia się w ten krajobraz, „sos” polski, w ten region, gdzie się urodziłem. Nowogard, miasto, które pamiętam z młodości, staje się coraz ładniejsze. To piękne jezioro, niezwykła zieleń – to wszystko musiałem powtórnie przeżyć, żeby się normalnie poczuć i zacząć tworzyć. Urodzony w Nowogardzie, do 14 roku życia mieszkał w Płotach, następnie w Szczecinie. Obecnie mieszka i tworzy w USA. Dyplom w 1980 roku na PWSSP, następnie studia w Kopenhadze. Prace artysty wystawiane były w wielu krajach świata, m.in. w: USA, Niemczech, Norwegii, Danii, Szwecji Holandii, Francji, Turcji i Polsce. Florian Kohut – Bielsko-Biała Życie artystyczne rozpoczął w Rudzicy, urzeczony pięknem krajobrazu. Tutaj też znajduje się jego Galeria Autorska. Maluje „od zawsze”. Już jako nastoletnie chłopak wystawia swe pierwsze prace na wystawach. Tematem jego prac jest krajobraz dzieciństwa, przyroda i poczciwy strach na wróble. Maluje dużo i różnorodnie – oleje, pastele i najbardziej liczące się akwarele, łączące w jedno piękno i poezję, refleksję i melancholię, zadumę i jakąś tajemnicę, przed którą stajemy obcując z naturą. Barbara Krzywicka – SzczecinStudia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu u prof. Marii Dawskiej i Stanisława Dawskiego. Uprawia trzy dyscypliny twórcze: malarstwo, ceramikę, tkaninę artystyczną i patchwork. Mieszka i pracuje w Szczecinie. Udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą, m.in.: Węgry, USA, Litwa, Niemcy. Prace w zbiorach prywatnych w Polsce, Niemczech, Szwecji i USA. Witold Liszkowski – Wrocław - Będąc po raz pierwszy w Nowogardzie, jestem w ogóle zaszokowany, że trochę młodzieży było na mojej projekcji pt. „Sztuka zjawiska”, a tam były odniesienia do Rembrandta i Dürera. Mogły pojawić się gwizdy, zniechęcenie, a jednak była odrobina skupienia, zrozumienia i to było dla mnie takie pozytywne doświadczenie. Tutaj jesteśmy bardziej w pozytywnych abstrakcjach, w strukturach bardzo osobistych i realizujemy swoje prace za pomocą współczesnego języka malarstwa. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych we Wrocławiu w 1979 r. W latach 1979-81 zrealizował około 20 akcji ulicznych, happeningów i performance. Uczestniczył w Festiwalu Teatru Otwartego we Wrocławiu, festiwalu Teatralnym w Jeleniej Górze i Międzyzdrojach. Prezentował prace na wystawie „Works and Words” w Amsterdamie 1979 r. i „Sztuka Poczty” – San Paulo 1980 r. Ostatnio zrealizował wystawę malarstwa w pasażu ulicy Jatki – Wrocław 1995 r. Pokaz multimedialny (wystawa połączona z projekcją) w kościele Św. Wincentego w trakcie Festiwalu Wratislavia Cantans – Wrocław 1996 r. Projekcję „Sztuka Zjawiskowa” Pergola i Hala Ludowa – Wrocław 1996 r. Projekcję „Sztuka Zjawiskowa” fasada Katedry Św. Magdaleny – Wratislavia Cantans 1996 r. Uczestniczył w wystawie Sztuki Polskiej pt.: „Labirynty Iluzji” – Hevdt Museums Wupperttal 1996 r. Wiesława Markiewicz – Szczecin - Moje pierwsze wrażenie jest takie, że powinnam być koniecznie na tym plenerze. Spóźniłam się. Jestem tak przyjacielsko związana z Nowogardem, że właściwie brakowałoby mi tego przez cały rok. Uprzytomniłam to sobie w pierwszej chwili, jak wszystkich zobaczyłam. Tęsknię zawsze za tym miejscem, za jeziorem. Najlepszy dowód – mimo, że jestem spóźniona, to „weszłam” w ten pejzaż bardzo łatwo, bo ja jestem jednak pejzażystką. Wiem, na co mogę tutaj liczyć, jaki kolor mnie frapuje i co mam do odrobienia. Spod znaku Byka. Studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Dyplom z wyróżnieniem artystycznym w 1982 r. w pracowni malarstwa prof. Stanisława Borysowskiego. Od 1980 r. mieszka w Szczecinie. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Ponad 30 wystaw indywidualnych. Udział w wystawach zbiorowych w Polsce i za granicą. Stefania Mazurczak – Szczecin - Na plener przyjeżdżam po to, aby spotkać się z moimi koleżankami i kolegami, bo to jest jedyna okazja i po to, żeby poznać nowych, ciekawych ludzi. Głównie jednak po to, żeby zainspirować się naturą, zrobić koncepcyjne szkice i to, co mi utkwiło w pamięci aby móc później przetransponować na moje obrazy w pracowni. Uwielbiam spotkania, rozmowy. Lubię patrzeć, jak moi koledzy pracują, bo czegoś się uczę przy okazji – nowych technik, nowego spojrzenia. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu (1960-1966); malarstwo w pracowni prof. Marii Dawskiej, grafikę u prof. Stanisława Dawskiego. Dyplom uzyskała w 1966 roku. Uprawia malarstwo sztalugowe, realizuje projekty z dziedziny grafiki użytkowej i malarstwa ściennego, a od 1983 roku projektuje i wykonuje unikatową biżuterię srebrną. Ryszard Rolka – Szczecin - Ja przyjeżdżam na plener nie po to, żeby malować „paski” czy jakieś eksperymenty, które mogą z powodzeniem robić przez cały rok w pracowni, tylko po to, żeby podejrzeć, jaki jest zachód i wschód słońca, jaka jest roślinność, jaki jest koloryt, jak zestawia się zieleń z wodą, woda z niebem. To mnie najbardziej interesuje i po to jest plener. Człowiek byłby ślepy i głuchy, gdyby nie podpierał się muzyką, kabaretem, teatrem, filmem i dlatego jest to cenne na tym Festiwalu, że w jakimś stopniu integruje on środowisko. Można się zamknąć, można być gdzieś na boku i samemu przeżywać, ale po co? Trzeba być otwartym na ludzi – wtedy łatwiej żyć, łatwiej pokonywać trudny okres, jaki teraz mamy. Jeden od drugiego coś się nauczy, coś podejrzy, porozmawia, zdobędzie jakąś wiedzę. To jest najbardziej wartościowe na takich plenerach. Studia artystyczne w Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Architektury Wnętrz. Dyplom w 1968 r. W 1989 r. mianowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki rzeczoznawcą do oceny dzieł sztuki współczesnej. Liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach, m.in. „Konika Morskiego” i na „Salonie Jesiennym”. Krzysztof Skarbek – Wrocław - Na początku chciałbym bardzo podziękować organizatorom za tak wspaniały pomysł – zgromadzenia w jednym miejscu, w tak pięknej miejscowości tylu ciekawych twórców, moich kolegów. Z Wrocławia jest bardzo mocna ekipa. Każdy z nas ma zupełnie inny pogląd na obrazowanie rzeczywistości na płaszczyźnie obrazu. Mamy wspólne teoretyczne spojrzenie na człowieka w naszej cywilizacji. Gdzieś tam dochodzimy do podobnych wniosków, jeżeli chodzi o ocenę tej rzeczywistości od strony społecznej, politycznej. I to musi się ujawniać w każdej z naszych prac, chociażby przez atmosferę, przez pewne napięcia, przez pewien nerw współczesności. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i Wrocławiu. Dyplom w 1985 r. w zakresie malarstwa u prof. Zbigniewa Karbińskiego. Wystawy indywidualne w Polsce i za granicą, m.in.: Wrocław, Hamburg (Niemcy), Kopenhaga (Dania), Mons (Belgia). Prace w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą. Uprawia malarstwo sztalugowe i działania artystyczne. Wykładowca ASP we Wrocławiu. Jan Michał Szewczyk – Szczecin - To jest coś takiego, że przyjeżdżam w przestrzeń po to, żeby sprawdzić, czy uda mi się w nią wkomponować trochę kolorów i popatrzeć, jak te kolory oddziaływają na mnie i otoczenie. Robię taki program – „geneza kolorów”. Tutaj pozwalam sobie na pewne eksperymenty. Zawsze taki przyjazd to jest jakaś część eksperymentu, który później realizuję. Plener jest najlepszym miejscem na koncepcje, twórcze myślenie o tym, jak to zaowocuje. Urodził się w 1944 r. we Lwowie. Studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku w latach 1977-82. Dyplom w zakresie malarstwa. Zajmuje się rysunkiem i malarstwem. Wyjazdy artystyczne: Niemcy, Finlandia, Austria, Włochy, Francja, Luksemburg, Australia. Prezes Oddziału ZPAP w Szczecinie. Igor Marcin Wójcik – Wrocław - Plener jest to obcowanie z przyrodą, jest to zieleń dookoła, jest to woda z tutejszego jeziora, która każdego dnia zmienia swoją formę, swoją strukturę. Poranek, wieczór, deszcz, słońce – w każdej z tych chwil plener ma inną kompozycję. Ktokolwiek tu przyjeżdża – czy jest artystą pracującym w kontekście realistycznym, czy w formułach abstrakcyjnych w jakimś stopniu pracuje w przyrodzie, w plenerze właśnie i w taki czy inny sposób odpowiada nań, lub się do niego donosi. Myślę, że dla większości z nas żyjących w dużych miastach takie chwile bezpośredniego obcowania z naturą i to obcowania nie tylko wakacyjnego, lecz przede wszystkim artystycznego, jest za każdym razem nowym doświadczeniem. Spotkanie artystów, którzy posługują się taką wieloraką różnorodnością mediów, stylistyk jest naturalnie ciekawe. Tak samo abstrakcjonista, kontekstualista, figuratywista jak i realista może się wiele nauczyć, jeden od drugiego i vice versa. Dyplom na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu w 1993 roku. Zajmuje się różnymi rodzajami sztuki, uważając, że wszystkie media stały się równoprawne, podporządkowane przesłaniu artysty. W dorobku dziewięć wystaw indywidualnych oraz udział w ponad 20 wystawach zbiorowych w Polsce, Niemczech, USA, Belgii. Jest dyrektorem artystycznym Dolnośląskiego Festiwalu Sztuki, wykładowcą komunikacji wizualnej w Akademii Fotografii Artystycznej „afa” we Wrocławiu oraz redaktorem naczelnym działu sztuk wizualnych w piśmie artystyczno-literackim „Dykcje”. Leszek Żebrowski – Szczecin - Od paru lat jestem takim... człowiekiem plenerowym. W ciągu roku staram się być na czterech, pięciu plenerach. Wybieram najciekawsze. Plener w Nowogardzie ma tę specyfikę, iż tu przyjeżdżają ludzie, którzy już coś osiągnęli – plastycy uznani na świecie, którzy zdobyli dużo nagród i są wymieniani w wielu książkach i czasopismach o sztuce. Halinka (H. Pokorska – przyp. red.) stara się sprowadzić ludzi najciekawszych. Bardzo dużo od niej zależy i dzięki temu plener jest ekskluzywny pod kątem doboru artystów. Tu spotykamy się z różnymi wizjami sztuki. Plener w Nowogardzie jest jeszcze bardzo interesujący z tego względu, że wzbogacony jest o formułę filmu i muzyki. Spotykamy się z nowogardzką inteligencją, która przez te festiwale staje się coraz bardziej widoczna i jesteśmy tu jakby „ rodziną” w mieście. Ja się cieszę, że tu przyjechałem i myślę, że nie raz wrócimy do Nowogardu – stolicy kultury naszego regionu w czasie wakacji. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku – na wydziale projektowania graficznego u prof. I. Krechowicza i na wydziale malarstwa w pracowni prof. W. Jackiewicza. Dyplom w 1978 r. Twórczość w zakresie malarstwa, grafiki wydawniczej, scenografii. Udział w około 200 wystawach malarstwa i rysunku, m.in.: 1991 – Boston, 1995 – St. Luis, 1997 – Warszawa. Udział w wystawach plakatu, m.in. w Belgii, Francji, Anglii, Niemczech, Finlandii, Bośni. Liczne nagrody i wyróżnienia. Prace w zbiorach państwowych i prywatnych w kraju i za granicą. Halina Pokorska – Nowogard (komisarz pleneru) - Plener obfitował w liczne wydarzenia. Prace są wspaniałe, co było widać na wystawie poplenerowej w NDK. Każdy jest indywidualistą i każdy pokazał to, co robi najlepiej. Było kilka osobowości wielkich, wspaniałych. Uważam, że dobrze się stało, iż formuła Festiwalu przeobraziła się. Stało się coś bardzo dobrego. W sumie młodzież była bardzo zainteresowana malarzami w tym roku. Podpatrywali, jak oni malują, jak pracują. Nasza praca jako artysty – malarza jest ciężką pracą, jednym z trudniejszych zawodów. Nie tylko ja tak mówię, ale i wielcy malarze. Pragnę w tym miejscu powołać się na Starowieyskiego, bo to jest taka przyjacielska „dusza”. My pracujemy w skupieniu w swoich pracowniach, gdzieś tam „pochowani” i w zasadzie naszej pracy nie widać. Tej mitręgi, którą musimy wykonać, żeby dojść do tego, co nazywa się własnym stylem. Większość z nas boryka się z wieloma kłopotami natury materialnej. My jesteśmy bogaci, ale... inaczej. Kiedyś istniał mecenat i to jest nadal potrzebne w takim zawodzie jak nasz, bo potrzeba wielu, wielu lat żmudnej pracy, żeby dojść do efektów. Czytamy w różnych biografiach, że te poważniejsze dochody pojawiają się u schyłku życia artystów. Za późno, stanowczo za późno... Studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Architektury Wnętrz w 1981 r. Uprawia malarstwo sztalugowe, rysunek, instalacje, wykonuje projekty wnętrz mieszkalnych i użytkowych. Prace w zbiorach prywatnych w Polsce i za granicą. Goście pleneru: Grzegorz Marszałek – Poznań: artysta malarz, czołowy polski plakacista, Andre Zarre – Nowy Jork (USA): krytyk sztuki, właściciel galerii na Manhattanie.
|
|
|
Sponsorzy: Stowarzyszenie Gmin Polskich Euroregionu Pomerania w Szczecinie (środki pomocowe z Funduszu PHARE CBC) Urząd Miejski w Nowogardzie Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego Starostwo Powiatowe w Goleniowie „Porta Nova” Sp. z o.o. Nowogard Fundacja im. Stefana Batorego Warszawa „Danpotex” Sp. z o.o. Nowogard „Armatura” s.c. Nowogard „Special KEG Serwis” s.c. Szczecin FHU „Arka” Nowogard Przedsiębiorstwo Usług Wodnych i Sanitarnych Sp. z o.o. Nowogard Zarząd Dróg Powiatowych w Goleniowie Hurtownia Elektryczna „Ipe” Nowogard „Wena” s.c. Kikorze k/Nowogardu Zakład Usług Komunalnych Sp. z o.o. Nowogard Bank PEKAO S.A. – Oddział Nowogard Firma Adam Fedeńczak – Nowogard Firma „JF.” Jerzy Furmańczyk – Nowogard Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji „Warta” S.A. „AZBUD” Zdzisław Ajs – Nowogard „Stiwbud” Stanisław Wyszomirski – Nowogard Restauracja „Przystań” Nowogard „Salon Meblowy” Józef Szałkiewicz Nowogard |
|
|
|
|